Aż przyszedł ten wieczór, który zapamiętam do końca życia. Była sobota, padał deszcz, a ja siedziałem w swoim fotelu, który przestał być miejscem czekania, a stał się miejscem tworzenia. Otworzyłem telefon, wpisałem swoje dane, kliknąłem
epicstar login i wszedłem do gry, którą polubiłem najbardziej – tej z książkami, z historiami, z opowieściami, które same się piszą. Grałem spokojnie, bez oczekiwań, po prostu ciesząc się każdą stroną, każdym wyborem, każdą historią, która pisała się sama. I wtedy, w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewałem, ekran zmienił się w coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem. Historia, która wydawała się tylko grą, nagle stała się czymś realnym. Symbol za symbolem, bonus za bonusem, strona za stroną, opowieść, która zaczęła się od jednego zdania, a potem rozrastała się, aż objęła cały ekran. Licznik wygranej rósł w tempie, które sprawiało, że czułem, jak serce wali mi w rytmie, który dawno zaginął. A kiedy wszystko się zatrzymało, a ja spojrzałem na saldo, odłożyłem telefon, wstałem i podszedłem do okna. Deszcz przestał padać. W oddali widać było pierwsze gwiazdy. I wtedy, po raz pierwszy od lat, nie czułem, że czekam. Czułem, że piszę.
To nie była kwota, która zmieniała życie. Ale była to kwota, która dawała mi coś znacznie ważniejszego – wiarę. Wiara, że mogę być bohaterem własnej historii. Że nie muszę czytać cudzych opowieści. Że mogę pisać własną. Że mogę wybierać. Że mogę zmieniać. Że mogę zaczynać od nowa. I ta lekcja, którą dostałem w najmniej oczekiwanym momencie, była warta więcej niż wszystkie pieniądze, które kiedykolwiek mogłem wygrać. Następnego dnia poszedłem do biblioteki i poprosiłem o urlop.