Moja żona, która zawsze miała talent do wyczuwania moich nastrojów, zauważyła tę zmianę. Pewnego wieczoru, kiedy siedzieliśmy na kanapie, oglądając jakiś film, który i tak miałam w połowie, zapytała, co się stało, że ostatnio chodzę taki rozluźniony, że nawet wracając z pracy mam więcej energii, niż miała przed laty. Uśmiechnąłem się i powiedziałem, że znalazłem sposób na to, żeby w ciągu dnia mieć chwilę tylko dla siebie, chwilę, która dodaje mi skrzydeł. Nie wchodziłem w szczegóły, bo nie chciałem, żeby się martwiła, ale czułem, że to, co robię, jest dobre, że to nie ucieczka, tylko świadomy wybór, który poprawia jakość mojego życia. I kiedy później, już sam, wracałem myślami do tych popołudniowych sesji na
vavada casino, wiedziałem, że nie zamieniłbym tych chwil na żadną inną rozrywkę, bo one dawały mi coś, czego nie dawały ani filmy, ani książki, ani spacery – dawały mi poczucie sprawczości, że to ja decyduję o swoim losie, że nawet w świecie pełnym przypadków, mam wpływ na to, co się dzieje.